[Zakorkowani] Co warto zobaczyć w Korei?


W 2012 roku aż 11,1 mln turystów odwiedziło Koreę Południową plasując ją na 20 miejscu najliczniej odwiedzanych krajów na świecie. Najwięcej turystów przybywa z Japonii, Chin, Hong Kongu, USA i Tajwanu. Popularność Korei ma znaczny związek z „hallyu”, czyli „koreańską falą”, która w ostatnich latach całkowicie zalała Azję, ale również i rozpowszechniła Koreę na Zachodzie. To właśnie dzięki kulturze masowej (K-pop, K-drama itp.) Korea urosła do miana jednego z  najbardziej turystycznie atrakcyjnych miejsc w Azji. 




”Kej myślniki” to jednak tylko przynęta, sprawnie wykorzystane narzędzie w przemyślanej strategii rządzących. Koreańska administracja dołożyła wszelkich starań, żeby na bazie obecnych trendów wypromować Koreę jako liczącą się na świecie kolebkę kultury. I zrobiła to w sposób godny podziwu. W ciągu ostatnich 10 lat infrastruktura turystyczna rozrosła się do niebotycznych rozmiarów – podróżowanie po tym kraju to prawdziwa przyjemność. Na stronie Korea Tourism Organization można znaleźć praktycznie wszystkie możliwe do wyobrażenia informacje, przewodniki, porady. Sieć kompleksowej informacji turystycznej oplata co ważniejsze szlaki kraju, a w ważniejszych punktach można nawet za darmo zadzwonić za granicę (nie wspominam już nawet o dostępie do WiFi). Turysta może skorzystać z pomocy przewodników pracujących na zasadzie wolontariatu, albo samodzielnie odkrywać Koreę wykorzystując do tego darmowe telefoniczne serwisy tłumaczeniowe, szereg przydatnych aplikacji na smartfon, darmowe autobusy nie tylko w centrum Seulu, ale i pomiędzy innymi miastami, a ich dobrobytu będzie przy tym strzegła „policja turystyczna” (dosyć niefortunna nazwa, ale niech już będzie).




Pałac Gyeongbok - główny pałac królewski w Seulu.


Co ważniejsze jednak Koreańczycy poważnie przyłożyli się do rozbudowania oferty dla zagranicznego obieżyświata. Oprócz zadbania o światowy posmak miejsc ważnych pod względem historycznym, poszczególne regiony wykorzystały samorządowe budżety do popularyzacji tych obszarów, które je w jakiś sposób wyróżniają – stąd o każdej porze roku można natknąć się na interesujący festiwal, np. żeńszenia, błota, latarni, świetlików, papryki, zielonej herbaty, lasu bambusowego,lotosu, sfermentowanych owoców morza (tak, tak!) i wielu, wielu innych. Coraz głośniejsze w Korei stają się również festiwale stricte kulturowe (najbardziej gorący miesiąc to październik), dla przykładu: Jarasum Jazz Festival (na którym w tym roku wystąpi Maciej Fortuna Trio!), Jeonju International Sori Festival (również będę próbowała swoich sił~~), Busan International Film Festival, czy Hwaseong Cultural Festival. Jak grzyby po deszczu wyrastać zaczęły też finezyjne kafejki, puby, kluby, a także cała sieć miejsc do wynajęcia na okres pobytu w Korei (najlepszy pośród nich to oczywiście „Seoul BLISS’Inn”~~).




Festiwal błota w Boryeong.



Nie zawsze było jednak tak różowo. W Korei przez dziesiątki lat dominował gospodarczy pragmatyzm, który wszelkie próby artystycznego wyrazu spychał na boczny tor. Dopiero w latach postmodernizmu (1986-2005) do głosu doszła potrzeba rozwoju kulturalnego społeczeństwa. Wtedy właśnie zaczęły powstawać muzea i inne ośrodki sztuki, których  wygląd w dużej mierze bazował na architekturze Nowego Yorku lub Chicago. Ciągle jednak zintegrowane planowanie urbanistyczne, estetyka konstrukcji czy architektoniczna indywidualność nie były postrzegane jako atrybut, ale raczej jako niepotrzebny zbytek. W okresie tym różnorodność architektoniczna Seulu podyktowana została raczej pomysłowością właścicieli małych sklepów odzieżowych, kafejek, barów czy restauracji niż kontraktami sponsorowanymi przez instytucje rządowe, finansowe bądź społeczność korporacyjną. Stąd Seul w wielu miejscach to wizualnie raczej średnio interesujące miasto z kwadratowymi kolubrynami budynków, identycznie wyglądającymi blokami mieszkalnymi i gęstą siecią autostrad.


Yeouido-dong to dzielnica w ścisłym centrum Seulu.


Seul, jak przystało na stolicę jednej z największych potęg gospodarczych na świecie, zaczyna jednak powoli przeobrażać się z brzydkiego kaczątka w śnieżnobiałego łabędzia. Wizerunek Seulu jako atrakcyjnego miejsca pod względem turystycznym, ale też i do zwykłego życia stanowi bardzo ważny punkt w programie każdego szanującego się polityka. W ostatnich latach podjęto kilka znaczących prób urbanistycznej odnowy i upiększania stolicy. Do ważniejszych projektów z szeregu ekologicznych należy zaliczyć reaktywację w 2005 roku prawie sześciokilometrowego strumienia Cheonggye (Cheonggyecheon) w centrum Seulu, który pokryty był asfaltem od roku 1968 oraz oddanie do użytkowania w tym samym roku ogromnego terenu parku „Seoul Forest”. Seul stara się być miastem bardziej zielonym, bardziej przyjaznym środowisku i zdrowiu jego mieszkańców. Również koreańskie korporacje, wzorując się na coraz bardziej przykuwających oko przedstawicielstwach firm zagranicznych, starają się nadążyć za trendem, jeżeli nie decydując się na zmianę swoich siedzib to przynajmniej przeprowadzając okresowe happeningi mające na celu wizualne urozmaicenie urbanistycznego pejzażu Korei. Wspomnieć też tutaj należy o mega projektach takich jak niewidoczny wieżowiec, czy mega-city niedaleko Incheon (tym samym Incheon stanie się miastem dwóch penisów - odsyłam do zdjęć ukrywających się pod dwoma ostatnimi linkami), które mają rozsławić Koreę na cały, calutki świat.  



Cheongyecheon - sztuczny strumień w centrum Seulu.



Większość odwiedzających Koreę ogranicza swój pobyt właśnie do Seulu. To w stolicy można doświadczyć energii znanej z koreańskich oper mydlanych, otrzeć się o luksusowy tryb życia Koreańczyków, dobrze się zabawić, ale również i zobaczyć kilka miejsc o znaczeniu historycznym. Żeby jednak uzupełnić swój obraz Korei na pewno warto wyjechać poza wielkie miasta, udać się w góry, do małych wsi i miasteczek. Szczególnie w południowej części Półwyspu zasmakować można prawdziwej koreańskiej tradycji, różnych regionalizmów (język, kuchnia, lokalna kultura), to tam również zachowała się jeszcze piękna natura. Nie można pominąć też pozostałych prowincji, bo w każdej z nich odnaleźć idzie coś inspirującego.

Po szczegóły zapraszam do dwóch audycji, jakie razem z Leszkiem przygotowaliśmy w ramach przedsięwzięcia „Zakorkowani”. Podpowiadamy, jak zorganizować sobie niezapomniany pobyt w Seulu, a także w innych  regionach kraju. W części pierwszej naszego słuchowiska polecamy pałace, świątynie i inne atrakcje związane z historią Korei, dzielnice, gdzie można bawić się do upadłego, czy ulice zakupowe, gdzie będąc nieuważnym stracić można fortunę. Polecamy również wyprawy w piękne góry wokół Seulu, ale także i inne miejsca, gdzie w krótkim czasie można dojechać metrem lub autobusem. W naszej audycji nie brakuje też informacji praktycznych np. o zakwaterowaniu (nie zapominajmy o Seoul BLISS’ Inn!) lub środkach transportu przygotowanych specjalnie dla obcokrajowców.

W drugiej części audycji polecamy te punkty na koreańskiej mapie, które sami mieliśmy okazję odwiedzić, i które naszym zdaniem mogą wywołać u podróżników niezapomniane wrażenia. 


"Co warto zobaczyć w Seulu?"

"Co warto zobaczyć poza Seulem?"


14 komentarzy :

  1. Piękne miejsca mam nadzieję ,ze kiedykolwiek w życu będzie mi dane także to zobaczyć na własne oczy! :D

    PS w wolnej chwili zapraszam do sb :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wpis. Prawdę mówiąc gdybym miał w planach odwiedzić Koreę to też wybrałbym Seul. Wydaje się to wg. mnie naturalne, że chciałbym zobaczyć stolicę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki jest Seoul można zobaczyć na filmiku
    https://www.youtube.com/watch?v=bivHXPu0BoE
    Busan
    https://www.youtube.com/watch?v=DUxr2Lk6XNU
    Korean Pizza
    https://www.youtube.com/watch?v=3TA5jB174fg
    jacek

    OdpowiedzUsuń
  4. Czesc Aniu!
    Bardzo lubie Twoja perspektywe Korei, zupelnie inaczej patrzysz wszak na to miejsce, niz my, swiezacy w temacie.
    Poczytaj sobie, jak my to widzimy i powiedz, czy Twoja Korea na poczatku tez taka byla.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Incheon stanie się miastem dwóch penisów" - czy moglabys troszke wytlumaczyc co masz na mysli?
    I ciekawa jestem [ty sie znasz] czy jesli chodze o prace w branzy turystycznej w Korei to jest rynek przepelniony zasobami ludzkimi czy jest potrzeba pracownikow skoro rynek jest tak dynamicznie rozwijajacy sie...?
    I czy umiejetnosc wladania jezykami w Korei robi jakas roznice w dostaniu pracy w tej branzy?

    czytam twoj blog i ciesze sie ze moge tyle sie dowiedziec o tym kraju. Sama chce wyjechac za jakis czas na stale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do pierwszego pytania - proszę spojrzeć na oba linki, które odnoszą się do miasta Incheon. Zdjęcia moim zdaniem są jednoznaczne, ale to może tylko moje skojarzenia~~.

      Koreańczycy rwą się do pracy w każdej dziedzinie, więc i branża turystyczna jest oblegana. Co do obcokrajowców to oczywiście można znaleźć tutaj pracę, szczegółnie jeżeli pochodzi się z anglojęzycznego kraju. Głównie polega ona na tłumaczeniach i kontakcie w potencjalnym turystą z zagranicy. Oba języki, koreański i angielski, to raczej podstawa.

      Usuń
  6. Ja polecam aktualnie to:
    http://english.visitkorea.or.kr/enu/SI/SI_EN_3_6.jsp?cid=1424536
    Wybieram sie tam w weekend.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za ciekawą audycję i wpis na blogu :)

    Ostatnio naszedł mnie pomysł wybrania się turystycznie do Korei (niestety uda się chyba tylko do Seulu :/ ), a jako że wycieczki z biurem podróży są bardzo drogie postanowiłam zaplanować podróż sama. Potwierdzam więc że wszelkie informacje udostępnianie przez oficjalne strony np. http://english.visitkorea.or.kr/enu/index.kto czy http://www.visitseoul.net/en/index.do naprawdę zawierają cała masę szczegółowych informacji, łącznie z przygotowanymi przewodnikami w PDF, trasami wycieczek dzięki czemu obcokrajowiec może tylko wybierać i przebierać w atrakcjach!

    Tylko pozazdrościć takiego zaplecza turystycznego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę wyjechać poza Seoul. Korea jest tak piękna i różnorodna a transport publiczny jest w bardzo rozsądnych cenach. Wizytę w Seulu proponuje zacząć od wizyty w KTO headquater http://english.visitkorea.or.kr/enu/GK/GK_EN_2_7_2_1.jsp
      Mapki, broszury i pracownicy biegle poruszający się w temacie turystyki. A jeśli ktoś się nie daj Bóg zgubi to należny zadzwonić pod 1330 (turystyczna infolinia) a oni wytłumaczą jak znaleźć szukane miejsce. Ja notorycznie korzystam z ich usług i zawsze jestem w 100% usatysfakcjonowana a przyznam, że ponieważ sama z turyzmem jestem związana nie łatwo mnie zaspokoić.

      Usuń
    2. Dziękuję za radę, jeśli wybiorę się już do Korei to chętnie wybiorę się do KTO :)

      Zaczęłam też rozglądać się z jakimiś ciekawymi miejscami poza Seulem (dzięki za audycję Zakorkowani na ten temat!), mam nadzieję że uda się zaplanować jakiś rozsądny i ciekawy plan wyjazdu. Bo w końcu jak już się wydaję tą całkiem sporą sumę na bilety lotnicze to nie po to by pobyć tam przez 4 dni ;) A z tego co widzę to właśnie bilety są najdroższe... cóż jak się jedzie na "drugi koniec świata" ;)

      Usuń
  8. Świetny post :) Faktycznie Korea jest świetnie przygotowana na turystów, ostatnio pisałam o górskich szlakach, gdzie wszystko jest perfekcyjnie przygotowane i nie ma się jak zgubić. Mam wrażenie, że tak jak napisałaś, dużo ludzi zaczyna się interesować Koreą dzięki Hallyu a później odkrywają te wszystkie inne wspaniałe rzeczy, takie jak kuchnia, kultura i góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem tego dobrym przykładem. Wcześniej (za czasów młodości ;) ), była mania "japońskości", jakieś 1,5 roku temu odkryłam sageuk czyli koreańskie dramy historyczne i przepadłam - owszem dzięki nim teraz pragnęłabym wybrać się do Korei i zobaczyć historię oraz tradycję tego kraju i kręgu kulturowego, odwiedzić pałace itp :)

      I myślę, że nie ma w tym nic złego że tyle osób zaczyna swoją przygodę z Hallyu - w końcu gdyby zagraniczni fani naoglądali by się seriali o Jagielle czy Janie III Sobieskim (tak jak dramy nawiązują do życia koreańskich władców - oczywiście nie z super wiernością ale jednak) i dzięki temu mielibyśmy wysyp fanów-turystów zwiedzających nasze zamki królewskie i inne historyczne miejsca to bynajmniej byśmy nie narzekali ;)

      Ja np. dzięki historycznym dramom (i ze względu na fakt iż zawsze lubiłam historię i kulturę oraz filmy kostiumowe) rozpoczęłam bardziej szczegółowe "badania" na temat Korei, jej historii i kultury - tak więc z mojej perspektywy jest to na plus, wszak chodziło twórcą o promocje swojego kraju i jak widać im się udało! ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...