Kuala Lumpur


Niedziela, 6 czerwca 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Kuala Lumpur / Malezja

Rano udalismy sie z Martin'em ponownie do Twin Towers. Tym razem, zeby je zdobyc. Na miejscu okazalo sie, ze bilety zostaly juz rozdystrybuowane. Po delikatnych negocjacjach (a z kobietami negocjuje sie najciezej) pani nic nie obiecala, ale kazala przyjsc za godzine. Tak wlasnie wjechalismy na poziom laczacy tunelem dwie wieze. Przedtem zostalismy skurpulatnie zdiagnozowani przez tajemnicze promienie, wykrywacze metali i inne magiczne urzadzenia. Pan oddajac mi torbe spytal, czy mam noz. "Tak, mam dwa noze" - odparlam rezolutnie. Myslalam, ze zartowal po prostu. A okazalo sie, ze nie zartowal...

Petronas Towers za dnia

10 dozwolonych minut na podniebnym moscie bylo niezapomniane. Wieze podlug wiejacego wiatru oddchylaja sie na szczycie swoich 452 metrow o kilka metrow mierzac od podstawy. Dlatego most opiera sie na kulach, ktore odpowiednio przemieszczaja sie. Niesamowite. KL Twin Towers sa najwyzszym budynkiem (nie wieza) na swiecie i naprawde robia wrazenie.

Widok z Petronas Towers na Kuala Lumpur

W Kuala Lumpur odwiedzilam jeszcze kilka miejsc, ale nic szczegolnie nie urzeklo mnie. W pewnym momencie Martin poszybowal w dal z napotkana Niemka, a ja zdecydowalam sie na powrot do arktycznego hotelu. Bez mezczyzny u boku znowu zaczely sie gwizdy, mruganie swiatlami, nachalne nagabywanie, cmokanie itd. Samochody zatrzymywaly sie, w nich pelni laski muzulmanie zaszczytnie oferowali mi podwiezienie. Obficie sie przy tym sliniac przez pustke po zebach.

Poczulam sie zmeczona.

Kuala Lumpur nocą

Kuala Lumpur inaczej



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...