Waran na Wyspie Tioman


Środa, 2 czerwca 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Panuba (Wyspa Tioman) / Malezja


Poranek spedzilam leniuchujac. Wylegiwalam sie na pomoscie, kapalam w slono unoszacej wodzie, fotografowalam trzymetrowa jaszczure.

Podstarzały waran

Jaszczura byla stara. Ledwo co poruszala sie. Z gorzystej dzungli przeczolgala sie pod restauracyjka zmierzajac ku brzegowi morza. Nie mam pojecia, co chciala. Moze w spokoju dokonac zywota. Nie dane jej to bylo jednak. Kazdy chcial miec po niej pamiatke. Bo przepiekna byla ze swoim dlugim, zupelnie niebieskim jezykiem i czarna, luskowata skora.

Po poludniu udalismy sie przez dzungle do Zatoki Malp. Troche trzeba bylo sie powspinac. Znowu jednak bylo przecudownie. Zobaczylismy makaki. One jednak predzej dostrzegly nas. Przycupnelismy na kamieniu zastanawiajac sie, co zrobia. Glosno zaczely nawolywac. My tez. Byly zdezorientowane nasza kiepska nowomowa. Podchodzily coraz blizej i nizej. Rozgarnialy liscie ponad nami, zeby miec lepszy widok. Wiszac na ogonku. Ograniczylismy nasze ruchy. Zaczely rzucac w nas resztkami owocow.

Az w koncu jedna zrobila to. Bezczelnie nakupkala prosto na moja reke. Miala genialne oko. Zdegustowana zarzadzilam powrot.

Pytanie. Czy bycie - ze tak powiem dosadnie - obsranym przez malpe jest jednoznaczne z byciem obsranym przez ptaka? Czy tez bede miala szczescie? W koncu ile osob na swiecie zostaje obsranym przez to zwierze...

W nocy przez dzungle udalismy sie do pobliskiego skupiska turystow o bezsensowanej nazwie ABC. Bylo strasznie i ksiezycowo. Piwa ani whiskey nie dostalismy. Kraj na wskros muzulmanski. Nawet na wyspie.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...