Gościna w Udomxai


Poniedziałek, 21 czerwca 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Udomxai / Laos


Pisze w malej restauracyjce w Udomxai. Przejechalam 4 godziny truck'iem z 20 osobami, 2 dzieciakami, dracym sie swiniakiem i kupa tobolow. Widzialam nieokielznana nature, slodko golodupne brzdace, gromade sikajacych Laotanczykow w czasie krotkich przerw, dzieciaki pozbawione dziecinstwa ciezka praca, machajace w pozdrowieniu dlonie, szerokie usmiechy, serpentyny, nagie kobiety kapiace sie w rzece, slonce splywajace po gorach i przekupstwo na punktach kontrolnych. Moja pupa co chwila domagala sie horyzontalnej pozycji. Podobnie jak krzyz i kolana. Dzielnie wytrwalam.

Teraz wokol mnie dwa stoliki. Jeden mezczyzn pijacych lokalna wodeczke i grajacych w karty. Drugi kobiet. Weselszy, piwny, rubaszny, seksualny. Jedna podeszla do mnie. Razem oproznilysmy szklaneczki do dna. Potem zjadlam zupe. Jakas podejrzana. Potem podeszla kolejna kobieta i trzeba bylo do dna kolejna szklaneczke. I po chwili trzecia. Boze... Dzisiaj chyba padne trupem. I po minucie kolejna.. Zaczely spiewac i smiac sie tak szczesliwie. Przypomnialy mi sie czasy, kiedy bylam mala, a swiat wygladal bardzo podobnie. Tesknie do tych czasow beztroski, kiedy lepiej byc nie moglo. I dostalam kukurydze. A starsza pani, kiedy zaproponowalam jej szklaneczke, przyniosla mi chusteczki i wykalaczki. To po kukurydzie.

Pani od wykałaczek

Swiat jest piekny.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...