Alice Springs


Wtorek, 27 kwietnia 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Alice Springs / Australia


Stuart Highway to autostrada wybudowana calkiem niedawno celem polaczenia polnocy z poludniem. Autostrada to duzo powiedziane. Czasem trzeba zwalniac do 20 km/h z powodu dziur. Co jakis czas przejezdzaja ogromne ciezarowki z kilkoma (wiecej niz trzema) przyczepami w stylu TIR, pelnymi granitu, zwierzat, paliwa... Polnadzy, brodaci, osmaleni sloncem kierowcy pociagaja za sznurek by przekazac charakterystyczne pozdrowienie wydobywajace sie z ogromnych tub. Te zamocowane sa na wymalowanych bunczucznie kabinach - takich z "nosem" z przodu. Wyglada to bardzo australijsko. Bardzo dziko i szczesliwie.

Jest tez "swieza" linia kolejowa, ale pociag kursuje jedynie raz na tydzien. Miasteczka takie jak Katherine, Tennant Creek czy Alice Springs wybudowane zostaly chyba bardziej z koniecznosci niz potrzeby.Tak naprawde to nic tutaj nie ma. Zycie toczy sie powoli, glownie wokol turystow. Wiecej jest tutaj Aborygenow, siedzacych po prostu na trawie, niz bialych. 

Dzisiaj widzialam tez najzabawniejsze zwierzatko - Thorny Devil. Wyglada upiornie ale jest slodkie i zupelnie nieszkodliwe. Kroczac udaje szeleszczacy lisc, pije wode noga, i gdy w niebezpieczenistwie udaje, ze jego glowa to nie glowa. I czesto ja traci. Taki sprytny sposob ratowania zycia. Jest kolorowy (moze zmieniac swoje zabarwienie), ma duzo wypustek i je tylko mrowki. Jedynie 5 rodzajow z 400 000 zyjacych w Australii. Poza tym trzymalam pytona i patrzylam w oko krokodyla z odleglosci 30 cm. Dlugo. Nieruchomo. Nigdy nie czulam takiej grozy.

Thorny Devil (Moloch Straszliwy)

Miluśki krokodylek

Wazne. W polnocnej Australii po dwoch dniach nienoszenia szkiel kontaktowych, plyn, w ktorym sie znajduja wysycha na wior, a soczewki twardnieja prawie na amen. Prawie bo udalo mi sie odratowac. :)

Jestem wlasnie na szczycie Anzac Hill. Czekam na zachod slonca. Krajobraz zmienil sie. Busz przeistoczyl sie w sawanne i lancuchy gorskie przypominajace kaniony pokryte ciemnozolta i czerwona ziemia. Jest troche chlodniej, mniej wilgotno. A przeciez nie tak daleko przekroczylam zwrotnik Koziorozca. 

Ludzie tutaj musza ciagle myslec o przetrwaniu. Turystyczne autobusy woza wode, zbieraja korespondencje z zapadlych dizur, wkladaja jakies pakunki do przydroznych kontenerow. To wszystko nie dziwi biorac pod uwage fakt, ze na przestrzeni Northern Territory o 1 350 000 km kwadratowych (wiecej niz 4x powierznia Polski) zamieszkuje jedynie 200 000 ludzi.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...