Segregacja piskląt



W Korei wszechobecne są prywatne instytucje akademickie, tzw. hakwony (학원), które masowo edukują młodych ludzi najczęściej w zakresie języka angielskiego, japońskiego i chińskiego. Niektóre hakwony specjalizują się też w kursach przygotowawczych do egzaminów państwowych, kursach komputerowych, grze na pianinie i wielu innych mniej „naukowych” szkoleniach jak na przykład szycie miśków lub robienie kimchi. Jest to bizness niesamowicie intratny jakoże zdecydowana większość nerwowych mam przymusza swoje pociechy do studiowania dniami i nocami widząc w edukacji jedyny sposób na osiągnięcie przez nich sukcesu w przyszłości. A dzięki sukcesowi swoich dzieci zapewnić one mogą sobie i swoim ciężko pracującym mężom spokojną starość (w Korei emerytury są śladowe). Wykształcenie to, często wymuszane też w państwowych szkołach karami cielesnymi, nie jest zbyt efektywne również ze względu na to, że młodzież jest zbyt zmęczona, żeby znaleźć w nauce jakąkolwiek przyjemność. Młodzi ludzie nie mają też czasu na zwykłe spotykanie się z przyjaciółmi lub nieprzymuszone i spontanicznie kreatywne zabawy. Koniec końców skutkuje to w produkcji przepełnionych książkową wiedzą dorosłych ludzi, którzy mają trudności ze zwykłą komunikacją (na którą notorycznym lekarstwem jest wypicie po pracy kilku butelek soju) oraz wyrażaniem i odczytywaniem emocji. 

Najdziwniejszym, mniej akademickim hakwonem, o którym słyszałam jest hakwon segregacji piskląt (병아리 학원). W latach sześćdziesiątych czwórka Koreańczyków (trzech mężczyzn i jedna kobieta) udała się do Kenii w poszukiwaniu pracy. Tam wyuczyli się oni sztuki segregacji wedle płci dopiero co wyklutych ptaszków, powrócili do ciągle ubogiej Korei i otworzyli hakwony przyuczające do tego trudnego fachu. Przedsięwzięcie odniosło spektakularny sukces, a hakwony segregacji piskląt zaczęły pojawiać się w całej Korei, jak grzyby po deszczu. Co więcej, z powodu obecnego kryzysu, ma miejsce odrodzenie tego zawodu. Żeby otrzymać dyplom „pisklęcego selekcjonera” należy zdać specjalny egazmin polegający na godzinnej segregacji – minimalny dopuszczalny błąd to... zero.

Aktualnie na świecie jest około 1,800 koreańskich „selekcjonerów” zlokalizowanych w osiemdziesięciu krajach (przeważnie Europa, Australia i USA), co stanowi 60% światowego rynku. Koreańczycy już jakiś czas temu wyprzedzili przez dłuższy czas dominującą pod tym wzlgędem Japonię. Mówi się, że co predysponuje Koreańczyków do tej pracy to cierpliwość, duża zdolność koncentracji (na jedno pisklę przypada zaledwie 0.4 sekundy) oraz małe dłonie z bardzo cienkimi palcami...


Smacznego Wielkanocnego Jajka!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...