Cud nad Hanem



Od prawie czterech tygodni boli mnie kręgosłup. Właściwie to nazywa się to chyba lumbago. 

Próbowałam wszystkiego. Byłam na akupunkturze, aplikowano mi ogniste bańki i rażono mięśnie prądem. W czasie przerwy obiadowej schodziłam na dół do sali gimanstycznej i leżałam z nogami na ławce podgrzewając się ciepłem podłogi (w Korei ogrzewana jest podłoga, a nie kaloryfery). Przed spaniem moczyłam się w gorącej wodzie z solą, a podczas snu ogrzewałam plecy poduszką elektryczną. 

I wielkie nic.

Doktor powiedział mi, że mam prosty kręgosłup. A prosty kręgosłup bardzo podatny jest na zmęczenie – szczególnie jeżeli większośc dnia siedzi się przed komputerem. Potem dodał, że moje prawe biodro jest niżej niż lewe (co może być akurat prawdą, bo od czasu operacji cały ciężar ciała opieram na lewej nodze). Stwierdził, że ponieważ ból zdaje się „schodzić na dół”, to musi to być kwestia systemu nerwowego. Kazał zrobić mi specjalne „zdjęcia”, żeby sprawdzić, czy aby coś gdzieś czegoś nie uciska. 

Czułam się podle. Wszystko mnie bolało i z uporczywego bólu nie mogłam skupić się na pracy. Zadzwoniłam do mamy. Ta poradziła mi, żeby zażyć kompleks witaminy B. A przy okazji też żelazo. Koreańska dieta bowiem jest w owe bardzo uboga. Po odłożeniu słuchawki zobaczyłam, że na moim biurku stoją zapomniane przez cały boży świat tabletki musujące jeszcze z Polski – magnez i witamina B6.

Zażyłam.  

Po około dwóch godzinach ból zdecydowanie zmalał. Po następnej dozie prawie przeszedł! To było naprawdę jak jakiś cud! To ja się tutaj męczę przez prawie miesiąc, a natychmiastowe, proste rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki!

W życiu chyba często tak właśnie bywa...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...