Fanpage "W Korei i nie tylko" - grudzień 2012 i 2013



Napychanie żołądków w czasie firmowych kolacji, wychylanie kieliszka za kieliszkiem za zdrowie dawno niewidzianych przyjaciół, szał zakupów, truptanie po skrzypiącym śniegu, różowe od mrozu pultyny, ale też i czas dystansu i zamyślenia w promieniach słońca wędrującego po intensywnie błękitnym niebie – to typowy koreański grudzień. 

Do niedawna to też tęsknota za domem, generalnymi porządkami na Święta, ubieraniem i zapachem choinki, kolacją z rodziną, bigosem, kutią, oglądaniem tych samych filmów po raz dziesiąty... Po tylu latach w Korei odwykłam, trochę celowo zapomniałam, przyzwyczaiłam się do tutejszych obyczajów. Jeszcze w 2011 roku zorganizowałam Wigilię w domu. Kupiłam rybę, która najbardziej ze wszystkich przypominała karpia, ugotowałam, co było w mojej (mizernej) mocy, zaprosiłam teściową. Karp okazał się lucjanem czerwonym (co złamało mi serce, bo to ryba, którą zwykle podziwiam nurkując w okolicach), teściowa i PWY kolację zjedli i... na tym świętowanie oraz moje bezpośrednie próby podtrzymania polskiej tradycji się skończyły. W 2012 roku na Wigilię była już pizza z winem oraz deser z orzechowej tarty. Dwa ostatnie lata to dla odmiany czas spędzony w większości wśród Polaków, dzięki których gościnności, niesamowitej obrotności oraz pieczołowitym staraniom, mogłam poczuć atmosferę polskich świąt. 

Poniżej kilka migawek z grudniowych odsłon Fanpage’a „W Korei i nie tylko” w latach 2012 i 2013.






2 grudnia 2012

W 2004 roku moja felis nazywała się Apple. Para przesympatycznych Koreańczyków z widocznym bólem serca rozłączyła brata i siostrę i oddała w me ręce załączoną na zdjęciu kotkę. Nabi (po koreańsku "motylek"), bo tak się teraz nazywa, jest niesamowitą przylepą, ale też i niezłą gadułą. Uwielbiam z nią poranki, gdy razem wylegujemy się promieniach zimowego słońca.








3 grudnia 2012

W podziękowaniu za kopertowe wsparcie ślubu, pierwszych urodzin dziecka lub pogrzebu każda grupa w firmie otrzymuje od wspieranego talerz ryżowych "ciastek" zwanych tteok (). 

Dzisiaj, zamiast kształtnych pulpecików z ubitego ryżu i nadzieniem w środku, na nasze biurka wjechała taka oto "kupa". Przypominająca grudy czarnoziemu przekąska okazała się być jednak niebem w gębie. Sproszkowany czarny sezam (흑임자) w miodzie na delikatnych kawałkach masy ryżowej... Mniam.











4 grudnia 2012

Jedną z rzeczy, które mnie w Korei zawsze szokowały jest wyrzucanie zużytego papieru toaletowego do kosza obok sedesu. Nie jest to widok najprzyjemniejszy mimo że takie zwyczaje racjonalnie można sobie wytłumaczyć często zatykającym się spływem kanalizacyjnym. Obok nowoczesnego kokpitu z podgrzewaniem, nadmuchami, dwupunktowymi mini prysznicami, a nawet muzyką i automatycznie dozowanym dezodorantem takie widoki nie mieszczą się po prostu w głowie. Stąd prośby bardziej wrażliwych, żeby zużyty papier lub kobiece artykuły higieny osobistej przynajmniej z lekka owinąć przed wyrzuceniem.








6 grudnia 2012

Ostatnie dni stoją u mnie pod znakiem zalatanej wielozadaniowości. Są momenty, kiedy już sama nie wiem, za co się brać. Dzisiaj rano poszłam po swoją porcję double Americano z brudnym termosikiem i bez pieniędzy. Pan w cafe bez pytania umył mi cały kubek, dokładnie obtarł nawet, a Pani z uśmiechem uraczyła darmową kawą. Jaki piękny początek dnia.








7 grudnia 2012

Dla Polki mieszkającej od lat za granicą nie może być piękniejszego prezentu...








9 grudnia 2012

Sobotnia impreza. Po napełnieniu żołądków czas na koreańską grę Yut. Potem wracamy do wina i rozmów o wszystkim i o niczym.








10 grudnia 2012

To tydzień podniebnych wyśmienitości. Tym razem strucle zrobione na zamówienie w koreańskiej piekarni. Co prawda miały dojść na sobotnią domówkę, ale na początek bardzo zimnego tygodnia też w sam raz.









11 grudnia 2012

Duet "Akdong Musician" na scenie programu K-Popstar wykonujący swój własny utwór "매력 있어" (w wolnym tłumaczeniu: "Jesteś atrakcyjny"). Rodzeństwo przez większość swojego życia mieszkało w Mongolii i po powrocie do Korei uczęszczanie do koreańskiej szkoły jest dla nich zbyt ciężkie - uczą się w domu. Z tego też chyba powodu widać ogromną różnicę w ich sposobie bycia, podejścia do konkursu - wystarczy spojrzeć na zszokowane twarze innych nastolatków wokół. 





12 grudnia 2012

Urodziny PWY (ach ta data 12.12.12), nasze tradycyjne już Tsingtao i szaszłyczki 양꼬치. W identycznych warunkach zaręczyliśmy się 6 lat temu...







13 grudnia 2012


Prawniczka, biznes deweloperka i sekretarka w bojowej wielozadaniowości: przygotowując grupową kolację bożonarodzeniową dyskutują o zawiłościach naszego projektu.









14 grudnia 2012

"Sadari tagi" (사다리 타기), popularna gierka, która pozwala wyłonić kilka osób sponsorujących popołudniową przekąskę. Ktoś rysuje drabinki (sadari), każdy wybiera swoją linijkę na górze, do każdego szczebla na dole przypisane są różne sumy. Rozpoczyna się wyłanianie nieszczęśliwców. Posuwając sie po swoim sznureczku w dół należy skręcać w każdą poprzeczną linię. W ten sposób dochodzi się do swojego przeznaczenia. Tym razem miałam szczęście. Wybrana na chybił trafił czwórka doprowadziła mnie do ślicznego 0 wonów. 8-)


Mniam.








16 grudnia 2012


Itaewon to dzielnica w Seulu, gdzie mieszka i bawi się większość obcokrajowców - niedaleko znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. Osobiście nie przepadam za tą częścią Seulu choć muszę przyznać, że zdarza mi się tutaj wpadać pod wpływem żądzy innego niż koreańskie jedzenia, oglądnięcia amatorskiego teatru lub - jak dzisiaj - wzięcia udziału w warsztacie farbowania jedwabiu.








17 grudnia 2012

Zaproszenie na Christmas Party mojego Działu. Zamiast soju dobre wino. Zamiast samgyeopsal kuchnia włoska. Może i bez opłatka i ciągle z niekończącymi się przemowami, ale będą przynajmniej prezenciki. Mój numerek to znowu piątka. 









24 grudnia 2012

Mimo że sama spędzam świąteczny czas przy pizzy i piwie (taka koreańska tradycja) chciałabym życzyć wszystkim Czytelnikom i książki i bloga spokojnych Świąt i wielu momentów wewnętrznej satysfakcji w nadchodzącym Nowym Roku. PWY i Nabi przyłączają się do życzeń. Dziękujemy za bycie z nami.








26 grudnia 2012

W Korei nadal mroźno, szczególnie w nagłych podmuchach wiatru. Uliczne stoiska z przekąskami na patyku, pierogami na parze i gorącym rosołkiem buchają obłokami rozgrzanego powietrza.








28 grudnia 2012


Grudzień to szalony miesiąc. W pracy nie wiadomo, w co wsadzić ręce. Po pracy picie ze współpracownikami obecymi, byłymi i przyszłymi, ale też i z przyjaciółmi. Festiwal na całego.









29 grudnia 2012

Po firmowej kolacji czasem do domu trzeba wrócić w butach innej osoby. Taki pech spotkał wczoraj mojego współpracownika. Zamiast nowiutkich butów czekały na niego "jakieś takie nie tego". Być może to kwestia zamroczenia alkoholowego, być może zamierzone działanie. W obu przypadkach nie za przyjemna niespodzianka...








30 grudnia 2012

Lazy Sunday afternoon with books and magazines. Awaiting the end of the Year.








31 grudnia 2012


Ostatnie godziny Starego Roku. Delektujemy się szarlotką z włoskimi orzechami popijając gorący miód pitny z przyprawami. W Nowym życzę Wam, żeby każde nowe przedsięwzięcie, z którym weźmiecie się za barki miało w sobie rześkość, radość i blask pierwszego śniegu.










5 grudnia 2013

Z lekka niedomagam ostatnimi dniami. PWY w pocie czoła upichcił mi zupkę z glonów i od razu jest już jakoś raźniej. Jakby się ktoś zastanawiał: miyeokkuk to taki nasz rosołek. ●







6 grudnia 2013


Wczoraj zupa z glonów popełniona rękami PWY, a dzisiaj makaron do chińskiego jjajangmyeon ukręcany własnoręcznie przez właściciela restauracji. 

Ja tam lubię jak faceci dla mnie pichcą.








7 grudnia 2013


Uff, kimchi na przyszły rok gotowe. Tym razem zadaniu sprostała teściowa i PWY - ja miałam wolne.


Na zdjęciu kęs świeżej przystawki z ostrygą i ugotowaną na parze wieprzowiną. Ostrygi bardzo szybko rozpuszczają się w sosie do kimchi, więc trzeba tak przyprawione kimchi zjeść w pierwszej kolejności, żeby się nie zatruć.








10 grudnia 2013

Dzisiaj w czasie przerwy obiadowej odwiedziłam króla Saejonga. To ten od koreańskiego alfabetu, ale też i twórca innych wynalazków np. słonecznego zegara.








11 grudnia 2013

Wczoraj na spacerze władnym wzrokiem przeszył mnie Generał Lee (Lee Sun Shin), twórca tzw. "turtle ship" (Geobukseon), straszliwej machiny wojennej rozgramiającej w pył flotę japońską za czasów dynastii Joseon.

Piękny pomnik.








13 grudnia 2013

Takie oto jajo znalazłam dzisiaj rano na swoim biurku. Nawet przed wypiciem kawy uruchomiło to w mojej głowie gwałtowny proces myślowy. Ktoś mi podkłada zbuka? Mają mnie za kurę znoszącą złote jaja? A może dają do zrozumienia, że coś nie ten tego jest z moją produktywnością?

Okazało się, że to jedynie podarunek mojej koreańskiej podopiecznej. Jej mama rozpracowywała nowy przepis na jaja typu "sauna", tyle że przygotowywane w koreańskim ricecookerze. Nagotowała je w ilościach zaporowych.

Normalnie surowe jaja umieszcza się w saunie, a po kilku godzinach otrzymuje się pyszny produkt o charakterystycznym, brązowawym zabarwieniu białka.








14 grudnia 2013

Trenuję zawzięcie "Piosenkę o pieniądzach" do kolejnego występu pansori, który odbędzie się już w ten wtorek. Obok moja nuczycielka, p. Moon Soo Hyeon. Enjoy! :):)





  

18 grudnia 2013

Na początku z lekką taką nieśmiałością, ale potem już do woli powywijałam sobie wachlarzem w inauguracyjnym koncercie drugiego semestru pansori w National Theatre of Korea. Pośmiać można się tutaj:










19 grudnia 2013

Kupiłam sobie puder w sztyfcie. Intrygował mnie przez jakiś czas guziczek na nakrętce. Przyciskałam kilka razy, ale nic się nie działo. Aż dzisiaj zaczęło wszystko... ten, tego... wibrować.

Zaczynam za Koręą nie nadążać, czy jak?








23 grudnia 2013

Okres Świąt w Korei to czas intensywnych i mocno zakrapianych hwesików. Soju leje się litrami, wieczorami po ulicach krążą upojeni pracownicy, w dzień za biurkami ledwo co dyszą skacowani zombie. Atmosfera Świąt po koreańsku.

Dlatego miło zaskoczyło mnie spotkanie noworoczne mojej grupy. Włoska restauracja, dobre wino, dwie godzinki żartobliwych pogawędek i do tego malutkie prezenty dla wylosowanych przez siebie osób. A potem do domu.








24 grudnia 2013

ZAKORKOWANI w drodze na Wigilię. Cudem uchodzimy z życiem, a dokładniej z niepodeptanymi palcami. Targani przez mało świąteczne emocje powstrzymujemy się przed użyciem siły wobec masowego ataku Korków.








25 grudnia 2013

Moje Święta w tym roku... ミ ミ ミ 







Wesołych! ミ 








26 grudnia 2013

Wracam po Świętach do pracy, a tam artykuły o mnie drukują. o

Dobra lekcja, dla tych którzy uczą się koreańskiego.








27 grudnia 2013

Koniec roku to intensywny okres w życiu pracowników koreańskich korporacji. Reorganizacja, zmiana biurek, przesuwanie projektów, promocje i zwolnienia na prywatną emeryturę - jednym słowem zmiana za zmianą.


Musiałam przewietrzyć głowę i zupełnie przypadkowo natknęłam się na koreański National Treasure no.2: dziesięciopoziomową, kamienną pagodę z XV wieku wybudowaną na terenie świątyni Wongak.



Jakoś tak od razu lepszy się ten świat zrobił...








28 grudnia 2013

Po spacerze w mrozie na obrzeżach Seulu grill z koreańskiej czarnej świnki na rozgrzanie. Moja sobota.










Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...