Fanpage "W Korei i nie tylko" - październik 2014


  • Spędzanie większości czasu w pozycji horyzontalnej z piersiami na wierzchu,
  • oglądanie „Homeland” z pompką przy piersi,
  • zadowolenie na widok kupy o kolorze i konsystencji koreańskiego porridgu z dynii (호박죽) oraz zapachu słodkiego ziemniaka (고구마), 
  • łapanie moczu w locie lub w ostatnim akcie rozpaczy zastawianie się przed nim dłońmi, 
  • łapanie moczu w locie i z radością wyciskanej kupy jednocześnie,
  • łapanie moczu w locie, wyciskanej kupy oraz ulewającego się mleka jednocześnie, 
  • zmienianie finezyjnie obsikanych kaftaników i pieluch,
  • wydłubywanie smarków z miniaturowego noska,
  • czyszczenie serkowatych wymiocin na ramieniu, a po jakimś czasie już po prostu chodzenie obrzyganym cały dzień, 
  • dopingowanie donośnemu bekaniu i pierdzeniu (nie powstydziłby się tutaj żaden koreański 아저씨)...


Do tego oczywiście nieprzespane noce, śniadanie spożywane przeze mnie w partiach przez kilka godzin, nerwowe wypady do toalety, nerwowe prysznice, mokre piżamy od lejącego się mleka, skakanie na piłce gimnastycznej w celu ukojenia juniora - taki był mniej więcej mój październik anno Domini 2015. 

Ale gdy ta mała istotka budzi się rano cała jeszcze taka parująca od gorącego snu, patrzy na ciebie ze zmarszczoną minką i nagle, w rozpoznaniu, uśmiecha się całym sobą... to tak, jakby kochał cię cały świat. To tak, jakbyś ty była kogoś całym światem. Bezwarunkowo, bez podtekstów, bez konieczności tłumaczenia czegokolwiek. Nie wiem, czy istnieje piękniejsze uczucie.

A potem szkrab zacznie jeszcze z tobą gaworzyć w tym swoim gardłowym języku, strzelać minka za minką, chichotać w odpowiedzi na gilgotki i wtedy to już nawet największe kupska niestraszne...


Ethan Park (박이든), 6 tygodni.



Dla porównania mój październik zeszłego roku według fanpage’a „W Korei i nie tylko”.




1 października 2014

Wystawa sklepowa. Nowe trendy w koreańskiej modzie, których nie jestem świadoma?





2 października 2014

Suraksan to pierwsza góra, na którą się wspięłam w Korei. Swoim zwyczajem Koreańczycy zarzekali się, że to tylko taki pagórek, nic wielkiego, a jak przyszło co do czego, to myślałam, że stracę życie - gołe skały, urwiska i śliska nawierzchnia.

Teraz Suraksan już mi nie straszna (w sumie faktycznie to jedyne 637m), mam odpowiednie i nastawienie i buty, a i też na trasie pobudowano wiele zabezpieczeń, a nawet schodków. Tej jesieni mamy ambitny plan zdobycia 8 gór, jak na razie 25% odhaczone.

Suraksan to pierwsza góra, na którą się wspięłam w Korei. Swoim zwyczajem Koreańczycy zarzekali się, że to tylko taki...
Posted by W Korei i nie tylko on Wednesday, October 1, 2014


3 października 2014

Korea zazwyczaj kojarzy się z prężnym rozwojem gospodarczym i dobrobytem. Na ulicach widać dobre samochody, ludzie są pięknie ubrani, błysk kłódek od torebek Louis Vuitton oślepia oczy.

Rzeczywistość wcale nie jest jednak taka różowa. Niezależne organizacje twierdzą, że bezdomnych może być w Korei nawet 4 miliony ludzi (7,5 miliona żyje w ubóstwie względnym)... Na zdjęciu typowy widok, którego świadkiem jestem każdego dnia w drodze do pracy. Dla przypomnienia audycja "Zakorkowanych" na ten temat. 






4 października 2014

Happy Seoul! Happy Soul! Wyśmienitego weekendu!




Trzecia góra tej jesieni zdobyta. Tym razem padło na Gwanaksan na południu Seulu. Wysokość znowu mało powalająca (629m), ale czarny szlak był naprawdę "czarny" - chwilami miałam wrażenie, że odpadnę od ściany i runę w dół, na co pewnie tylko czyhał latający wokół helikopter ratunkowy. Swoją drogą później okazało się, że chodzenie tą ścieżką jest zabronione, ale tłumy Koreańczyków i tak robią swoje (a my za nimi jak owieczki na rzeź). Widoki za to przednie, zdecydowanie w czołówce jeżeli chodzi o góry wokół stolicy.

Trzecia góra tej jesieni zdobyta. Tym razem padło na Gwanaksan na południu Seulu. Wysokość znowu mało powalająca (629m),...
Posted by W Korei i nie tylko on Saturday, October 4, 2014


7 października 2014


Zwykłe parasolki, a ile radości.






9 października 2014


Czasem w szufladzie odnajduję tego rodzaju cudeńka i sama nie mogę uwierzyć, że są mojego autorstwa. Po co to komu? Skąd zapał? 

A potem siadam do stołu, zaczynam skrobać i odpowiedź przychodzi sama.







Tym razem trzecie miejsce... Lepiej niż w zeszłym roku, ale mam jakiś niedosyt, bo partia, w której czułam się najmocniej zupełnie mi nie wyszła. Ale oceńcie sami...




10 października 2014

Po wczorajszym konkursie pansori w Jeonju pojechaliśmy do Muju. Tam zdecydowałam się na wspinaczkę na czwartą co do wysokości górę w Korei - Deokyusan (1614 m). To był dzień roboczy, więc byliśmy praktycznie sami, co jest w koreańskich górach raczej rzadkością. Widoki zapierały dech w piersi, powietrze powalało zapachem natury. Do tego zaskoczyły nas kolory - tutaj już w pełni różnobarwna jesień.

Po wczorajszym konkursie pansori w Jeonju pojechaliśmy do Muju. Tam zdecydowałam się na wspinaczkę na czwartą co do...
Posted by W Korei i nie tylko on Friday, October 10, 2014


17 października 2014


Kilka zdjęć obcokrajowców z koncertu pansori na Jeonju Sori Festival w zeszłym tygodniu. A tych, którzy nie mieli okazji jeszcze zobaczyć mojego występu zapraszam do oglądnięcia video






18 października 2014


To, co zostało we mnie z Polski zajęło piąte miejsce w Konkursie Literackim zorganizowanym przez Oficynę Niezależnych Autorów "Favoryta". Antologia już w sprzedaży, a mój tekst pod linkiem "Jeden dzień. Polska, jaką pamiętam".


23 października 2014

덩 궁따 궁 따궁!


덩 궁따 궁 따궁!
Posted by W Korei i nie tylko on Thursday, October 23, 2014


24 października 2014

Prawdziwa gratka. Trzy spotkania i trzy rozmowy na temat tego, cóż to takiego Koreańczycy robią inaczej. Zapraszam do odsłuchania audycji Zakorkowani:




25 października 2014

Kolejna góra, tym razem Cheonmasan (812m). Ludzi brak, drzewa przeważająco liściaste. Pogoda wspaniała.

Kolejna góra, tym razem Cheonmasan (812m). Ludzi brak, drzewa przeważająco liściaste. Pogoda wspaniała. :-D
Posted by W Korei i nie tylko on Saturday, October 25, 2014


31 października 2014

Niestety w dniu ślubu mojej bliższej koleżanki z pracy byłam na festiwalu w Jeonju. A ślub jak na Koreę był niesłychany! Zamiast 30 minut trwał prawie cały dzień. Zamiast fabryki "wedding hall" domek w górach i ceremonia na świeżym powietrzu. Do tego tańcowanie, śpiewanie, harce i swawola. Pomysł tak niestandardowy w Korei, że aż dostał się do telewizji. :):) 

Więcej do poczytania tutaj.


Jeżeli ktoś by mi kilka lat temu powiedział, że będę kiedyś wyśpiewywała koreańskie pieśni ludowe to kazałabym my postukać się porządnie w głowę. A jakby mi powiedział, że będę do tego bębniła na własnym bębenku, to odwróciłabym się na pięcie stwierdzając, że na pewno ma nierówno pod sufitem.

Na te chwilę stan rzeczy jest następujący: już czwarty semestr pansori w National Theatre of Korea oraz nowy nabytek w progach domu - 소리북 wybrany z profesjonalnym bębniarzem przez moją wspaniałą nauczycielkę. Teraz tylko muszę przedłużyć umowę najmu i mogę spokojnie grać sąsiadom... Na nerwach .







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...