Zapach jesieni



Spuchnięte deszczem, zabrudzone ciemną szarością, nisko zawieszone cumulusy. Poganiane zawieruchą z utęsknieniem oczekują eksplozji swoich nabrzmiałych kształtów. Wiatr, z nieoczekiwaną na tę porę roku zawziętością, wzburza do groźnego falowania ołowiowe morze. Szkwał goni za szkwałem. W takt melodii wygrywanej na strunach want i szotów biczujących kołysane falami maszty. 

Wzburzane nagłymi podmuchami liście tańczą w ulicznych tornadach. Ciepłe brązy, intensywne żółcie. Dogorywająca zieleń, nieśmiała czerwień. Ich rozmokła woń przypomina mi dawno zapomniane lata. Zamykam oczy i wdycham zapach spulchnionej wilgocią ziemi. Znowu jestem u siebie.

Oslo, 20 październik 2008


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...