Ostre nożyce zdecydowanym świstem przecinają powietrze wokół mojej głowy. Za każdym pociągnięciem tracę kilkanaście centymetrów nawarstwionej we włosach przeszłości. Naprędce znalezionymi nożyczkami, w obskurnym pokoju koreańskiego akademika, posadzona na samotnym stołku w samym jego środku. Z zaplecionymi dłońmi, jak urzeczona, spoglądam na płytki szarej, gumowej podłogi, uściełanej jasnymi kosmykami. Na ziemi bezładnie tarza się zapis minionych wydarzeń, mojego dawnego życia, które za krótki moment ma znaleźć się w koszu. Rozmyślam o ogromnych, kilkutysięcznych drzewach i ich słojach, w których strukturze wprawne oko odczytać może tajemnice dawnych czasów. Tak samo jak słoje drzew, tak i włosy przechowują echa przeszłości, skrawki wyżłobionego na nich doświadczenia. Średnio w jednym centymetrze jedwabistej nitki zapisane jest wspomnienie jednego miesiąca z mojego życia. Tamtego życia.
Fanpage "W Korei i nie tylko" - wrzesień 2012 i 2013
Spieczony koniec lata miesza się z odżywczym powiewem jesieni. To wrzesień, przedsmak najpiękniejszego okresu w Korei. Wołają horyzonty, wołają miejsca jeszcze nie odwiedzone, ciągnie gdzieś, gdziekolwiek byle nie w progi domu. To czas przemian, nie tylko w widocznie odczuwającej ulgę naturze, ale też i we własnym wnętrzu. Jesień sprzyja zamyśleniu, przystanięciu na chwilę i spojrzeniu na wszystko ze szczytu zmieniającej kolory góry.
Poniżej fragmenty z koreańskiej rzeczywistości września 2012 i 2013.
[Zakorkowani] Co warto zobaczyć w Korei?
W
2012 roku aż 11,1 mln turystów odwiedziło Koreę Południową plasując ją na 20
miejscu najliczniej odwiedzanych krajów na świecie. Najwięcej turystów przybywa
z Japonii, Chin, Hong Kongu, USA i Tajwanu. Popularność Korei ma znaczny
związek z „hallyu”, czyli „koreańską falą”, która w ostatnich latach całkowicie
zalała Azję, ale również i rozpowszechniła Koreę na Zachodzie. To właśnie
dzięki kulturze masowej (K-pop, K-drama itp.) Korea urosła do miana jednego
z najbardziej turystycznie atrakcyjnych miejsc w Azji.
Ślub z Koreańczykiem
W Korei rzadko spotyka się pary żyjące ze sobą „na kocią
łapę”. Ja mieszkałam z PWY kilka miesięcy bez ślubu i ani on, ani ja nie
mieliśmy spokoju. Na niego patrzyli krzywym okiem podejrzewając, że za
niesformalizowanym trybem życia skrywa niecne pobudki, a co za tym idzie ma zdegenerowany
charakter. Ja musiałam stawiać czoła rzeczowym poradom, że muszę się przecież
zabezpieczyć na przyszłość, bo w przeciwnym razie zostanę – ja biedna – wykorzystana
i pozostawiona sobie samej. Ogólnie było z nami coś nie tak i tyle w temacie. W
końcu zdecydowaliśmy się na tradycyjny
koreański obrządek i jak ręką odjął – wszyscy wokół nas odetchnęli z ulgą,
mimo że w świetle prawa małżeństwem ciągle przecież nie byliśmy. Do tej pory nie nosimy obrączek (ja nie noszę nawet pierścionka zaręczynowego) i to również wydaje się nie mieć znaczenia - tego rodzaju ozdoby to w Korei względnie nowy zwyczaj i nie wszyscy się do niego stosują (a jeżeli już to obrączkę zakłada się na palec serdeczny lewej ręki tak jak w Stanach Zjednoczonych).
![]() |
| PWY i ja razem z naszymi bratankami Sue i Geon. |
Seoul BLISS'Inn
Pierwsza rezerewacja wywołała bardzo duży uśmiech, a cztery banknoty w ręce przyniosły więcej satysfakcji niż największy bonus, jaki otrzymałam od firmy. Bo w Seoul BLISS’Inn włożyliśmy razem z PWY dużo serca, nawet więcej niż we własny dom.
![]() |
| Seoul BLISS'Inn - nowiutki guesthouse w samym centrum Seulu (Insadong), który można wynająć na okres pobytu w Korei za całkiem przystępną cenę. |
Mój kawałek nieba
Co jakiś czas pęka głowa. Od natłoku zadań, piętrzących
się problemów, frustracji zawodowej wywołanej bezsilnością wobec koreańskich
reguł gry. W sytuacjach, kiedy wyczuwam zbliżającą się eksplozję machinalnie
wybieram bezwład. Staram się głębiej oddychać, więcej uśmiechać bez żadnego
powodu, przez dłuższe momenty o niczym nie myśleć. Zatrzymuję się wbrew mojemu
biegnącemu na przód umysłowi, przytulam do PWY, bawię z Nabi. Każdą rzecz
wykonuję wolniej niż zwykle, ale z większą uwagą. Celebruję moment.
Fanpage "W Korei i nie tylko" - sierpień 2012 i 2013
Sierpień w Korei to dla mnie najtrudniejszy miesiąc do przejścia. Wysokie temperatury przy wysokiej wilgotności i konieczność chodzenia do pracy z zakrytymi ramionami to duże wyzwanie. Nie lubię też klimatyzacji, a spanie przy wiatraku nie sprzyja porządnemu wypoczynkowi. Z tego powodu w okresie tym korzystam przeważnie z urlopu wakacyjnego - w ostatnich latach miałam okazję odwiedzić Filipiny i Malezję.
W tym roku zostałam jednak w Korei i na trzy dni udałam się w góry z teściową i jej dwoma koleżankami. Wrażenia na pewno inne, ale równie niezapomniane...
Poniżej kilka sierpniowych wspomnień ostatnich dwóch lat zamieszczonych na fanpage'u "W Korei i nie tylko".
Wizyta papieża Franciszka
Kapitalizm w Korei ma się świetnie. Koreańczycy,
szczególnie ci lepiej sytuowani, popierają twarde prawa rynku, niewidzialną
rękę konkurencji, która efektywnie odsiewa ziarno od plew. Życie to walka o przetrwanie,
gdzie słabszy musi siłą rzeczy paść w końcu ofiarą silniejszego. Golem w tej
walce jest pieniądz. To ilość zer na koncie określa wartość człowieka, świadczy
o jego sukcesie i pozycji w społeczeństwie, daje mu władzę, a nawet przywilej
bezkarności. Niektórzy z zerami się rodzą, inni nie widzą innego wyjścia i pną
się na szczyt zerowej piramidy zaprzedając po drodze własną duszę.
[Zakorkowani] Koreańska opieka medyczna
„W Seulu funkcjonuje kilka wielkich szpitali. Najlepsze to placówki uniwersyteckie,
z których każda przoduje w jakiejś konkretnej dziedzinie medycyny. Podobnie jak
same uniwersytety, szpitale te to bezustannie rozprzestrzeniające się monstra
gmaszysk, które swoją przytłaczającą strukturą i rozmiarem konfundują co poważniej
chorych pacjentów. Wrażenie matni, kolejki i dosyć taśmowe podejście do
zabiegów (wszystko załatwia się w trybie beztchowym „ppalli, ppalli” – „szybko, szybko”) odstraszają tych o słabszych nerwach. Ze szpitalami
ogólnymi konkurują więc małe, specjalistyczne kliniki (ginekologia, dentystyka,
dermatologia, kosmetyka plastyczna, choroby wewnętrzne, ortopedia, itd.),
niekoniecznie droższe, usytuowane zazwyczaj na jednym lub dwóch piętrach ponuro
wyglądających, kwadratowych budynków. Znajdzie się tam miejsce na przytulną
recepcję, gabinet przyjęć, salkę operacyjną i kilka pokoi z łóżkami. Wszystkie
potrzebne badania specjalistyczne, jak na przykład rezonans magnetyczny lub zdjęcia
rentgenowskie, wykonuje się jednak w szpitalach ogólnych. Tam też odwozi się
pacjenta w przypadku komplikacji. Wśród tego najbardziej zelektronizowanego i
internetowo najaktywniejszego społeczeństwa na świecie opinie o klinikach
rozchodzą się z porażającą szybkością błyskawicy. Wybór kilku najbardziej rekomendowanych jest dosyć
prosty” (...)
Ask Me Anything
W nadchodzącą środę (6 sierpnia) o godz. 17.00 polskiego czasu odbędzie się AMA z moim udziałem. Akcja organizowana jest przez portal Wykop.pl oraz Bankier.pl. Gorąco zapraszam zainteresowanych do zadawania pytań na wspomnianych stronach - odpowiem na żywo w transmisji video już za kilka dni. Do zobaczenia! :)
UPDATE: Przebieg rozmowy dostępny już jest na stronie: bitly.com/amakorea lub bezpośrednio poniżej. Pytania zadawane przez internautów były dosyć zróżnicowane. Między innymi opowiadałam o stypendiach w Korei, możliwościach pracy, zarobkach, narkotykach, Koreankach, o stosunku Koreańczyków do Azjatów i Polaków, kogoś zainteresował nawet wzrost PWY. ;) Zapraszam do odsłuchania i dalszych pytań w komentarzach.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*)
.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*)
.jpg&container=blogger&gadget=a&rewriteMime=image%2F*)