Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Udomxai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Udomxai. Pokaż wszystkie posty

Udomxai: "wsi spokojna, wsi wesoła..."


Wtorek, 22 czerwca 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Udomxai / Laos


No i padlam trupem. Najpierw gralam z mezczyznami w karty. Za kazdym razem, kiedy przegralam, musialam obalic szklaneczke laotanskiej ryzowej. Potem byl stol kobiet i kolejne szklanki piwa. W miedzyczasie spiewy, wrzaski, opowiastki. Rzecz jasna nic nie rozumialam, ale jakos nie przeszkadzalo mi to. ;) Doszlo tez do tego, ze pocieszalam starsza Laotanke, ktora maz zostawil z czworgiem dzieci dla mlodszej kobiety (wg. tlumaczenia jedynego z panow, ktory cos rozumial po angielsku). Biedna wtlulila sie we mnie placzac dobry kawal czasu. Najwidoczniej nie przemawiala do niej taktyka stosowana przez kolezanki tj. "Przestan beczec i wez sie w garsc. A tego ch... to trzeba by na galezi za jaja na galezi powiesic".

Gecko na moim balkoniku

Jak juz dotarlam do domu to bylo o wiele mniej przyjemnie. ;-P. Musialam zaplacic cene za kumanie sie z narodem. 

Pepsi, Don i zupa z rana

---
Komunizm w Laosie przypomina model chinski. Zupelnie niewidoczny jest jezeli chodzi o sfere ekonomii. Przypomina sie jedynie punktami kontrolnymi, ciemnozielonymi mundurami oraz charakterystyczna muzyka i wiadomosciami puszczanymi w calym miescie z ogromnych megafonow. Poza tym ludzie wydaja sie byc pozbawieni zlych emocji, grzeczni, uczciwi i natrualnie szczesliwi. Gdy patrze na to miasteczko usytuowane miedzy gorami, wsrod nieokielznanej zieleni, zachodzace slonce, dzieciaki ganiajace sie po polu z mlodym psiakiem, starszego pana z fioletowa torebka Mickey Mouse... to przypomina mi sie moja wioska, w ktorej spedzilam dziecinstwo. Pamietam, jak mama piekla na ogromnym piecu plasterki ziemniakow (mniam), jak podziobal mnie kogut (potem z Jackiem wypilam jego krew), jak z chlopakami wspinalam sie na drzewa, jak tato wiozl mnie na sankach albo w koszuku roweru, jak dziadek zrobil mi zabawke z drewna, jak czlonkowalam robaki starajac sie zrozumiec jak funkcjonuja. Pogoda byla taka sama. I zapach tez.

Czuje sie zmeczona. Myslalam, ze ten moment nie nadejdzie az tak szybko. A jednak. Dwa miesiace spedzilam bardzo intensywnie przemieszczajac sie z jednego miejsca na drugie. W koncu dopadla mnie potrzeba zakotwiczenia sie. Poczulam tesknote za domem, choc nie mam pojecia gdzie on jest. Czesc moich bagazy jest w akademiku, czesc u Ani, czesc u rodzicow. Przy sobie nie mam kluczy do zadnego z tych miejsc. Mysle, ze moj "dom" bedzie w Korei. Tam juz 21 sierpnia bede mogla wprowadzic sie do z nikim nie dzielonego mieszkania. Nie moge docekac sie tej chwili. Tam sprobuje stworzyc moje wlasne miejsce.



Gościna w Udomxai


Poniedziałek, 21 czerwca 2004 (Z plecakiem przez Azję)
Udomxai / Laos


Pisze w malej restauracyjce w Udomxai. Przejechalam 4 godziny truck'iem z 20 osobami, 2 dzieciakami, dracym sie swiniakiem i kupa tobolow. Widzialam nieokielznana nature, slodko golodupne brzdace, gromade sikajacych Laotanczykow w czasie krotkich przerw, dzieciaki pozbawione dziecinstwa ciezka praca, machajace w pozdrowieniu dlonie, szerokie usmiechy, serpentyny, nagie kobiety kapiace sie w rzece, slonce splywajace po gorach i przekupstwo na punktach kontrolnych. Moja pupa co chwila domagala sie horyzontalnej pozycji. Podobnie jak krzyz i kolana. Dzielnie wytrwalam.

Teraz wokol mnie dwa stoliki. Jeden mezczyzn pijacych lokalna wodeczke i grajacych w karty. Drugi kobiet. Weselszy, piwny, rubaszny, seksualny. Jedna podeszla do mnie. Razem oproznilysmy szklaneczki do dna. Potem zjadlam zupe. Jakas podejrzana. Potem podeszla kolejna kobieta i trzeba bylo do dna kolejna szklaneczke. I po chwili trzecia. Boze... Dzisiaj chyba padne trupem. I po minucie kolejna.. Zaczely spiewac i smiac sie tak szczesliwie. Przypomnialy mi sie czasy, kiedy bylam mala, a swiat wygladal bardzo podobnie. Tesknie do tych czasow beztroski, kiedy lepiej byc nie moglo. I dostalam kukurydze. A starsza pani, kiedy zaproponowalam jej szklaneczke, przyniosla mi chusteczki i wykalaczki. To po kukurydzie.

Pani od wykałaczek

Swiat jest piekny.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...